Generalnie większość własnego życia przesypiamy, działając i wyrażając siebie schematycznie i mechanicznie, zgodnie z utartymi nawykami. Żyjemy tak, jak nakazuje nam dany nawyk, którego podwaliną jest określone przekonanie i wiążące się z nim nasze własne myśli i odczucia. Myślimy dokładnie tak, jak nakazuje nam określone przekonanie na dany temat, inaczej po prostu nie potrafimy. Określone przekonanie generuje własne myśli, a one pobudzają w nas odpowiadające im odczucia, zawsze czujemy się i myślimy na dany temat tak, aby to wszystko potwierdzało nasze przekonania. Tak zaprogramowaliśmy własne wnętrza. Cały ten proces następuje w doskonały i skuteczny dla siebie sposób, tu nie ma pomyłek. Każde z naszych przekonań nieustannie dąży do potwierdzania i determinacji w świecie fizycznym, do naszego doświadczania.
             Idąc przez własne życie, czasami odczuwamy wręcz bombardowanie koniecznością "pozytywnego myślenia" i brania swego losu we własne ręce i  jeżeli ulegniemy temu naciskowi, ile w tym wytrwamy i jak to się zazwyczaj kończy, niejeden z nas już doświadczył.

Myśl pozytywnie! Nastrajaj się pozytywnie! Uśmiech na twarz!
A co w tym wszystkim dzieje się w Tobie?

            Nie ładne jest określenie: jesteś własnym nawykiem, ale czy ono jest dalekie od prawdy? Nasze własne osobowości rozwijały się w określonych uwarunkowaniach, niezwykle różnych. Otaczali nas ludzie już ukształtowani w ściśle określony sposób i niczym gąbka chłonęliśmy obrazy jakie postrzegaliśmy w najbliższym otoczeniu. Tak też powstaliśmy - tak ukształtowały się nasze osobowości.
             Tak rozumując, można by rzec, że w pewnym sensie stanowimy odbicie środowiska, w którym rozwijały się nasze osobowości i nawet jeżeli teraz "żyjemy i wyrażamy siebie inaczej", a przynajmniej staramy się to czynić, to czy nie przypadkiem nie mamy na sobie maski, skrzętnie skrywającej naszą własną wewnętrzną prawdę?
 
Czujesz swobodę wewnętrzną, czy nacisk i przymus wyrażania siebie w określony sposób?

             Jesteśmy, jacy jesteśmy i dopóki same kręgosłupy naszych własnych przekonań nie ulegną w pewnym sensie przekształceniu, nie sposób, abyśmy byli inni aniżeli to wszystko, na czym budowała się nasza własna osobowość. Wszystko jest w porządku, niczego nie musimy zmieniać, a zazwyczaj i nie chcemy zmieniać, bo zmian w sobie obawiamy się niezwykle bardzo, ze względu na to, że naruszają i burzą one wszystko, co stanowi fundament naszych osobowości. Nie chcemy niczego zmieniać, bo nie chcemy sobie wyrządzić krzywdy, wewnętrznie nie chcemy zniszczyć tego wszystkiego, na czym się trzymamy, nie chcemy podciąć sobie skrzydeł, bo obawiamy się, że nie zrobimy dalej kroku do przodu.

Tak naprawdę to nie mamy się czego obawiać!

           Prawdą jest, że dane nasze przekonanie i wynikający z niego konkretny nawyk, stanowi pewną podwalinę naszej osobowości, ale to wszystko, co stanowi prawdziwych nas samych jest zdecydowanie głębiej. Określone przekonanie jest tylko powierzchnią, wierzchnim okryciem prawdziwych nas, a to wszystko możemy zmieniać do woli, bez strachu o zaprzepaszczenie siebie. Możemy wybierać do woli, jednak tylko zachowując świadomość tego, że My jesteśmy i zawsze będziemy i żadna zmiana jakiegokolwiek nawyku w nas samych, nie jest w stanie nawet nas poruszyć, a co dopiero zniszczyć.
             Nasze nawyki i przekonania są obranym przez nas samych sposobem wyrażania siebie i postrzegania świata, w którym istniejemy. Nie musimy się zatem niczego obawiać chcąc cokolwiek zmienić, czy to we własnej osobowości, czy też w sposobie w jaki postrzegamy własne życie.
              W naszej ziemskiej wędrówce i rozwoju własnej osobowości, niezbędna jest nam świadomość siebie samych, jednak nie własnych wyobrażeń na swój temat, ale świadomość siebie, która jest w nas stała i niezmienna. Nierzadko możemy nawet nie wiedzieć, kim tak naprawdę jesteśmy, ale to tylko dlatego, że nauczyliśmy się siebie pomijać, a ważniejsze stały się dla nas określone wyobrażenia na swój własny temat, wcześniej usłyszane od innych i przyjęte jako własna, niepodważalna prawda.

MOŻESZ NAPISAĆ SIEBIE OD NOWA

          Chcąc czuć się pewnie i swobodnie we własnym życiu, tak naprawdę nie mamy innego wyjścia, jak przyznać się do siebie, otwierając oczy i spojrzeć na prawdziwego siebie, bez żadnego ukrywania i okłamywania. Tylko na bazie bycia sobą, tylko tej świadomości, możemy cokolwiek zmieniać, czy to w sposobie wyrażania siebie, czy też w jakiejkolwiek dziedzinie własnego życia, inaczej nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Najpierw Bycie Sobą, odwaga spojrzenia na siebie i przyjęcia siebie. Wówczas otwiera się przed nami szeroki wachlarz możliwości własnego wyboru, dosłownie wszystkiego.

            Nikt za nas nie wie, czego tak naprawdę chcemy i potrzebujemy. Nikt za nas nie wie, jak my chcemy żyć. Nikt za nas nie wie, co tak naprawdę nam samym sprawia przyjemność. I nikt nie ma żadnego prawa zabronić nam sięgać po to wszystko, czego MY chcemy, ale najpierw musimy otworzyć się na siebie, własną uwagę kierując na siebie, a nie na to, czego oczekują od nas inni. To nie jest łatwe, ale jak ktoś z nas postawi już ten pierwszy krok, nie ma odwrotu. Jak choć na moment otworzymy drzwi do siebie, nikt i nic ich już nie zamknie.

 
Będąc sobą, uznając siebie jako siebie, możemy w pełni korzystać z własnej woli, dokonując właściwych sobie wyborów, wybierając kierunki nam odpowiadające i przekonania, którym pozostaniemy wierni, tworząc tym samym swój własny Dekret, który nada kierunek całemu naszemu życiu zgodny z tym, czego sami chcemy i Kim naprawdę jesteśmy.
 
        Nasze osobowości najogólniej ujmując, składają się z naszych świadomości i wszystkiego, co w nas nieuświadomione (nieświadomości). Żyjąc schematycznie, kierujemy się schematem nieświadomym, który z czasem przenika naszą świadomość, stając się dla nas samych prawdą, niepodważalną. Mamy w sobie mnóstwo takich nawykowych zachowań i nawet nie trzeba sobie wyobrażać, co dzieje się w momentach, w których dodatkowo nakładamy na siebie określone maski, przymusowe (pozytywne myślenie itp.). To jest wówczas nie tylko: tylko i wyłącznie pozytywnym myśleniem, ale i w dodatku coraz bardziej nas męczącym i usztywniającym. To wszystko jest tylko jakąś otoczką prawdziwych nas samych, nie mającą żadnej siły sprawczej w realnym życiu, stąd też nie dostrzegamy zmian, jakie miały się zamanifestować za pomocą "pozytywnego myślenia” właśnie.
 
WSZYSTKO TRZEBA ZACZĄĆ OD POCZĄTKU:
zatrzymać się, puścić, odpuścić i skierować własną uwagę na siebie,
na prawdziwego siebie, którego niektórzy z nas nawet nie znają...
 
       Niczego nie musimy od siebie wymagać, a jakiekolwiek wysiłki, działania, w które musimy wkładać określoną siłę, z góry stawiają nas na pozycji przegranej. Nie wygramy walką z żadnym nawykiem, kryjącym się w naszym wnętrzu. On zawsze ma za zadanie ochronę nas samych i robi wszystko, aby zachowywać wierność własnym, kryjącym się pod nim przekonaniom.
          Wszystko ma swój własny czas. Każdy z nas w swoim własnym tempie dojrzewa do określonej zmiany, a raczej przebudzenia własnej świadomości, Świadomości Prawdziwego Siebie. Żadne schematy, sztywne struktury, nakazy i zakazy niczego nie są w stanie na nas wymusić.
        Niejeden z nas przekonał się już na własnej skórze, że przychodzi taki moment, w którym określona zmiana determinuje się niemalże sama, czegokolwiek ona dotyczy. Zamieszkujemy planetę, na której każdy z nas został obdarzony wolną wolą i nikt poza nami samymi nie ma na nas żadnego wpływu. Jeżeli wydaje się nam, że inni wywierają na nas nacisk, to tylko dlatego, że sami na to przyzwalamy.
          Wyobraź sobie, że nagle stajesz oko w oko sam z sobą, postanawiasz się z sobą pogodzić, postanawiasz sobie zaufać, postanawiasz siebie przyjąć w pełni takim, jaki jesteś, stając się dla siebie samego prawdziwym Autorytetem, docierasz do własnych uczuć i już wiesz o co Ci tak naprawdę chodzi w życiu i czy ktokolwiek inny mógłby mieć wówczas wpływ na Ciebie oprócz Ciebie samego? Nie, bo już na to nie przyzwolisz, bo już wiesz, jaką krzywdę wówczas sobie wyrządzisz i tego nie chcesz. Przebudziło się w Tobie życie, prawdziwe życie i nic go już nie zatrzyma, ani Ciebie, bo masz pełne prawo wyrażać siebie tutaj tak jak chcesz, zgodnie z Twoją własną wolną wolą.
 
Moment przebudzenia każdego z nas następuje w najwłaściwszym dla każdego z nas czasie...
Czas płynie swoim własnym rytmem i przyspieszanie go pozbawione jest jakiegokolwiek sensu... stąd bezsens pewnych działań, dokładnie wiesz już jakich
 
Katarzyna Hodorowicz3

 

 

 

Rozwijaj się, żyj i działaj w swoim własnym, indywidualnym rytmie

Copyright ©2009 - 2016
Katarzyna Hodorowicz3
WEJŚĆ: 12704