CZYTELNIA - ARTYKUŁY

Odpuszczenie i przebaczenie


Jesteś Istotą zawsze i wszędzie niewinną, bezpieczną i w porządku!


               Nie wiem, co Ty sądzisz na ten temat, ale w rzeczywistości tak właśnie jest. Jeżeli z czymkolwiek w powyższym stwierdzeniu nie zgadzasz się, to otoczenie, wśród którego rozwijała się Twoja własna samoocena i obraz Twojego świata, sprawiło, że Twój umysł został zniewolony i to nieźle.

Jesteś Istotą zawsze i wszędzie niewinną


         Dokładnie tak jest. Pamiętasz siebie jeszcze jako niemowlaka – takie niewiniątko, wokół którego wszyscy „skaczą”, opiekują się nim zupełnie bezinteresownie, a motywem ich działania jest po prostu miłość – zwykła, czysta miłość. Wiesz o tym, że ta mała, niewinna istota nadal jest w Tobie? No tak, dokładnie jesteś nią przecież. Patrząc w lustro może jesteś innego zdania, bo widzisz kogoś znacznie większego, ale to tylko i wyłącznie kwestia Twojego własnego rozwoju i to, co widzisz w lustrze, to nic innego, jak to małe bezbronne, niewinne dziecko – tylko dorosłe, ale to ta sama istota, nikt inny.


No dobrze, to co w takim razie sprawiło, że trudno może Ci być zgodzić się z faktem, że Jesteś Istotą Niewinną? I w dodatku zawsze i wszędzie niewinną?

              Jeszcze raz spójrz wstecz i zobacz siebie jako małe dziecko – wiesz, że małe dzieci na cały otaczający je świat patrzą z własnego punktu widzenia? Tzn jak coś jest nie tak w ich własnym otoczeniu, to ich wina – tak myślą. Dla tych małych istot naturalną i normalną sprawą jest tylko i wyłącznie MIŁOŚĆ. No i wystarczy, że ktoś w otoczeniu ma krzywą minę, a takie dziecko natychmiast myśli, coś jest nie tak i się zaczyna: co zrobiłem, jestem zły, mama przeze mnie płacze, tatuś jest zły przeze mnie – zaczyna się ocenianie, ocenianie siebie samego – widzisz tą autodestrukcję? I tu powinien pojawić się „anioł” i takiemu maluchowi natychmiast wytłumaczyć – WSZYSTKO JEST OK.
           Ale wiadomo jak to z tymi „aniołami” bywa. Teraz możesz sobie pomyśleć, no dobrze, w domu jeszcze mamy wpływ na takie sytuacje (mówię już o naszych dzieciach), ale zaraz przecież przedszkole i szkoła? To nie jest już ważne, wiesz dlaczego, bo wystarczy, że takie małe dziecko do swoich trzech pierwszych lat życia rozwinie się „w miłości” i z wszystkim już dalej sobie poradzi, bo po prostu zakoduje, że zawsze i wszędzie jest niewinne i takie też sytuacje będzie przyciągać do swojego własnego życia. To wszystko.
             No dobrze, ale jak już uwierzyliśmy w naszą „winność”, a nie niewinność?To nic, wystarczy, że już wiesz, iż cały otaczający Cię świat jest Twoim własnym odbiciem, ale najważniejsze jest to, aby również zrozumieć, że cały otaczający świat każdego innego człowieka jest również jego własnym odbiciem. Ty Jesteś Istotą Niewinną – zawsze i wszędzie, a jeżeli uważasz inaczej, to wystarczy, że pozbędziesz się tych śmieci z umysłu, tak śmieci, bo prawda w tej kwestii jest jedna – Jesteś Istotą Niewinną. Jesteś Istotą Niewinną i już w ogóle nie ma potrzeby, aby uważać inaczej, jeżeli nawet wiesz, że coś można było zrobić inaczej i czujesz się z tym źle, to sobie wreszcie uświadom, że jakbyś potrafił zrobić to coś inaczej, zapewne uczyniłbyś tak – inaczej nie potrafiłeś. Masz prawo tu być, to jest Twoje wrodzone prawo, masz prawo tu żyć i masz prawo do popełniania błędów tyle, ile tylko potrzebujesz.
          I wiesz co? Twoje błędy – wszystkie, nie były potrzebne tylko i wyłącznie Tobie, ale i wszystkim, na których miały one wpływ – wszystkim bez wyjątku, pamiętaj o tym. I nie ważne, co oni sami o tym myślą, ważne jest to, co Ty sądzisz na ten temat. Nie ma przypadków, skoro to czytasz, życie chce, abyś wreszcie otworzył się na Twoją własną niewinność, taką zupełnie naturalną.
        Czujesz teraz, że musisz przebaczyć, musisz, czy chcesz – nieważne. Ale myślisz o tym? Skoro tak, to najwyższy czas to zrobić. No powiedz, ile jeszcze masz zamiar się męczyć? Wiesz, że nie musisz oczekiwać przebaczenia? Wiesz, że się go nie doczekasz, dopóki sam nie przebaczysz? Komu? Sobie przede wszystkim, samemu sobie, a co przebaczyć? A to np., że: pozwoliłeś się zmanipulować, że chciałeś tak, a wyszło inaczej, że tyle razy pozwoliłeś się krzywdzić (sobie i innym), że tyle razy skrzywdziłeś innych (Twoim zdaniem) – trudno, tak wyszło, nie potrafiłeś inaczej, teraz byś tak nie zrobił, więc przestań się już obwiniać, bo to kompletnie nic nie da. Koniec wymieniania powodów, z których możesz czuć się winny, bo ilu ludzi na świecie tyle mogłoby się znaleźć tych powodów.
         Wiesz, że nie ma sensu przebaczać sobie po kolei tego wszystkiego? Można uwolnić się od poczucia winy jednorazowo i tylko to ma sens. Spójrz na siebie jako na bezbronną, niewinną istotę, bo taką właśnie jesteś. Wiesz czym jest słynna choroba XXI wieku – RAK – wiesz czym? Brakiem przebaczenia, i nieważne, czy sobie, czy komuś innemu. Rak zżera nas od środka, tak samo jak nasze własne sumienie, albo uraza skrywana do kogoś.
       Warto przebaczyć, naprawdę, sobie przede wszystkim. Jak sobie przebaczysz, dostrzeżesz, że otoczenie Tobie również przebaczyło – co zrobisz, cały świat odpowie Ci tym samym, tak to już jest.

Jesteś Istotą zawsze i wszędzie bezpieczną


           Tak, jesteś Istotą bezpieczną. Życie w każdym momencie wspiera wszystkie Twoje działania – Twoje działania! Ale czy Ty zawsze działasz właśnie zgodnie z sobą, zgodnie z tym, kim naprawdę jesteś? Jeżeli tak, wówczas widzisz pełny obraz bezwzględnego bezpieczeństwa na każdym poziomie, w każdym aspekcie Twojego własnego życia.
           No, a co jeżeli w pewnym momencie Twojej ziemskiej wędrówki „popełniłeś błąd”, zdradzając siebie, nie słuchając siebie podejmując kolejną decyzję w Twoim własnym życiu, a może już tak dawno nie jesteś sobą, że nawet nie wiesz, kim naprawdę jesteś, nie mówiąc już o tym, czego pragniesz od życia – Ty czego pragniesz? Wówczas uczucie braku poczucia bezpieczeństwa nie jest Ci zapewne obce, i nie ważne w jakiej dziedzinie życia je odczuwasz, ważne, że to czujesz.


Poczucie bezpieczeństwa jest naturalną energią, z jaką przychodzimy na ten świat. Jest tylko jeden warunek, aby je odczuwać i dostrzegać w otaczającym nas świecie – BYĆ SOBĄ, podejmować zgodne z sobą decyzje i żyć zgodnie z tym, kim naprawdę jesteśmy.

 

         No tak prosto to napisać, ale i taka jest Prawda. Jesteśmy narzędziami w rękach naszej Nadświadomości, która z natury jest jedną Wielką Wspaniałością, Doskonałością, Boskością i takiego też życia dla nas oczekuje. Problem w tym, że my nie zawsze oczekujemy również tego samego.
            Naszą naturalną ochronę i poczucie bezpieczeństwa zapewnia nam właśnie nasza własna Nadświadomość, poprzez stwarzanie takiego życia, w którym bezwzględne bezpieczeństwo jest sprawą naturalną. Jednak sam proces tworzenia odbywa się za pośrednictwem podejmowanych przez nas samych decyzji, a w doskonałym swym obrazie wygląda mniej więcej tak: odbieramy inspiracje naszej Nadświadomości poprzez nasze własne serce i zgodnie z nimi podejmujemy decyzje (na marginesie dodam, że owe inspiracje dają nam poczucie najgłębszego spełnienia i samorealizacji tym samym).
            Mamy wolną wolę i nasza Nadświadomość nie może nam po prostu na siłę „wcisnąć” pomysłu do głowy – możemy tylko i wyłącznie sami chcieć go od Niej przyjąć. Czasami jednak tak bardzo błądzimy, że przychodzi nam z pomocą (nasza Nadświadomość) – pokazując obrazowo dosłownie, jakie przekonania nami kierują – możemy wówczas sami dojść do wniosku, że to dla nas jest raczej niekorzystne i wrócić tym samym na naszą własną drogę. Jednak, aby to nasze „nawrócenie” mogło nastąpić, abyśmy potrafili to dostrzec jest jeden warunek: musimy CHCIEĆ dla siebie dobrze, czyli nie być już na siebie źli np. za popełnione błędy, czy za to, że nie słuchaliśmy siebie – i tu ponownie kłania się przebaczenie, całkowite przebaczenie sobie samemu.
            Zrozumienie (o czym już wspominałam), że nie potrafiliśmy inaczej, a poza tym, że mamy prawo popełniać błędy, ułatwi nam odpuszczenie sobie samemu, a z czasem i całkowite przebaczenie. To, co było jest już nieważne, uwierz – WAŻNE I WARTOŚCIOWE natomiast jest to, że wreszcie zaprzestajemy potępiania siebie samego. Tu nie ważne jest, aby od razu kochać siebie, ważne – a nawet najważniejsze jest ZAPRZESTANIE potępiania siebie samego. Miłość sama wypełni nasze wnętrze, zaraz po tym, jak zaakceptujemy słabość naszej własnej, ludzkiej natury, zaakceptujemy siebie takimi, jakimi jesteśmy i pozwolimy, aby nasza Nadświadomość dokonała już całej reszty – pozwólmy się po prostu poprowadzić, to wszystko, co do nas należy.
          Nasza Nadświadomość zawiera Doskonały Plan naszego Istnienia – lepszego dla siebie planu nie jesteśmy w stanie już wymyślić, bo on już jest Doskonały. Możemy go tylko przyjąć i podziwiać efekty jego realizacji – to wszystko, co możemy zrobić, więc po co dłużej walczyć?
         Pozwalając przejawiać się przez nas Doskonałemu Planowi naszego własnego Istnienia, uczucie bezwzględnego bezpieczeństwa odczujemy całą swoją Istotą. Teraz zrozumiałym może się wydawać fakt, że zawsze i wszędzie Jesteśmy Istotami Bezpiecznymi – w naturalnym swym stanie takimi Istotami właśnie Jesteśmy.

Zawsze i wszędzie Jesteś w porządku


         Jeżeli tak uważasz, zgadzasz się z tym wewnętrznie, to żyjesz z sobą w zgodzie, akceptujesz siebie po prostu, natomiast twierdząc inaczej, nie obce są Ci zapewne pretensje do siebie samego, a o co? O wszystko, co tylko możliwe, tacy ludzie otaczali Ciebie, taki mieli stosunek do siebie samych i to wszystko właśnie nauczyło Cię takiego, a nie innego stosunku do siebie samego.
          Wiesz, że wszystko w życiu ma swój własny czas i wszystko jest na swoim miejscu, Ty również. Jesteś tym, kim powinieneś być, robisz to, co właśnie teraz powinieneś robić (nawet zdaniem innych nic nie robiąc), a skoro tak właśnie jest, to po co wciąż obciążać siebie pretensjami do siebie samego, przecież wszystko jest właśnie tak, jak powinno być. To skąd w nas ten „krytyczny i oceniający wciąż umysł”, tak bardzo, że nawet nie wiemy, kiedy siebie oceniamy, nie zdajemy sobie sprawy, że być może stało się to naszym nawykiem, wciąż oceniamy, siebie i innych, oceniamy i segregujemy, oceniamy i porównujemy, a my po prostu jesteśmy tacy, jacy właśnie powinniśmy być – w porządku.
         Nasze nauczone, nawykowe ocenianie, to jedno, wystarczy zaakceptować siebie i swoje miejsce w tym świecie, bo po prostu jest ono najlepszym z możliwych na chwilę obecną, ale drugą, również istotną kwestią jest obrzucanie siebie pretensjami za zrobienie czegoś, według nas samych nie tak. Myślimy, że zrobiliśmy coś źle, skrzywdziliśmy kogoś, popełniliśmy błąd i co? Już nadajemy się do skreślenia? No właśnie tak możemy sobie czasem myśleć. Ale to nieprawda, to, co było już teraz jest nieważne i nieistotne, zawsze możemy zacząć wszystko na nowo, zawsze pojawia się szansa naprawienia błędu, co czasem jest nieuniknione przy dość silnym poczuciu winy – ważne, abyśmy wykorzystali tę szansę, abyśmy każdy dzień traktowali, jak ostatni „tu na ziemi”. W naszych związkach międzyludzkich może faktycznie warto coś zrobić, wyciągnąć rękę, spróbować uzdrowić daną relację? Zróbmy to, dopóki mamy taką możliwość.
        Pamiętajmy, że żyjąc z pretensjami do siebie samego, tak naprawdę nie jesteśmy w stanie cieszyć się życiem, nie mówiąc już o odczuwaniu radości. Stajemy się smutni, coraz bardziej smutni, bo naszym zdaniem nie zasługujemy na uśmiech. Priorytetem dla nas powinno stać się zaprzestanie oceniania siebie, następnie potępiania siebie za to, czy tamto, pogodzenie się z sobą i zaakceptowanie siebie takimi, jacy jesteśmy – inaczej nigdy nie będziemy szczęśliwi. A jak my sami nie będziemy szczęśliwi, czy ktokolwiek przy nas będzie mógł być szczęśliwy? Jakie mamy wówczas szanse na np. stworzenie satysfakcjonującego nas związku?
           Otaczają nas ludzie, którzy dokładnie odpowiadają naszemu wewnętrznemu nastawieniu do świata, cały czas prowokujemy otoczenie do określonych reakcji wobec nas samych, cały czas, dzieje się to nieustannie, tak samo jak my wpływamy na otaczających nas ludzi. A nasze dzieci – one pragną mieć szczęśliwych rodziców. No ale mamy je nauczyć tego samego, co wynieśliśmy z własnych domów? A wiemy, że właśnie to nam samym nie odpowiadało? Do nas należy wybór, czy będziemy dalej powielać destruktywne kody zachowań w stosunku do samego siebie, czy też zainicjujemy zupełnie coś nowego, nie zważając na otoczenie.
          Nikt za nas nie jest w stanie uczynić nas szczęśliwymi ludźmi, nikt, możemy to zrobić jedynie my sami. Pewnie, że najlepiej jest od razu kochać siebie szeroko otwartym sercem, ale... będzie to trochę trudne, zanim wcześniej nie przyjmiemy siebie takimi, jacy jesteśmy, uznając, że jesteśmy po prostu w porządku. W trakcie „procesu” godzenia się z sobą samym, możemy natrafić na potrzebę przebaczenia, wówczas po prostu wyraźmy swoją gotowość do tego kroku i zróbmy to, to wszystko.
        Pamiętajmy, że możemy czuć się w porządku, pamiętajmy, że możemy, pamiętajmy o tym w czasie każdego naszego kolejnego kroku.


Zawsze i wszędzie czujmy się i bądźmy – w porządku,
a dostrzeżemy to w całym otaczającym nas świecie –
czego wszystkim Nam życzę



Katarzyna Hodorowicz3    

Bezsens własnego istnienia

 
           Czasami tak jest, czasami wydaje się, czasami czujemy, że wszystko w naszym życiu straciło swój sens... Czasami tak jest, że bezsens, choć tylko wydaje się takim – jest. Bezsens jest czymś zupełnie bezsensownym – wszystko nagle zaczyna tracić dla nas jakiekolwiek znaczenie, nic już nie jest takie ważne, wszystko jakby obojętnieje... W chwilach bezsensu, ucichają wszystkie chęci, potrzeby, a jedyne co przepełnia nasze wnętrza to narastający bezsens...

Każdy bezsens ma swój sens

             Wydawać by się mogło, że bezsens nie ma w sobie żadnego sensu, żadnego znaczenia, a niesie jedynie brak sensu czegokolwiek. No dobrze, ale czy tak naprawdę jest? Być może było już w Twoim życiu wiele takich chwil, w których nagle wszystko traciło swój sens... i co? Po takich momentach dzieją się dziwne rzeczy w życiu – nagle wszystko zaczyna układać się zupełnie inaczej, jakby lepiej, a można nawet powiedzieć – najlepiej w danym momencie. Dziwna to rzecz, ale czy naprawdę taka dziwna? Nie zawsze podążamy we właściwym dla siebie kierunku, nierzadko błądząc, po omacku dosłownie szukając swych dróg. Czasami zajmuje nam to sporo czasu, aż opadamy z sił, już dłużej tak nie możemy, zaczyna znikać sens i pojawia się...
 

bezsens


             Tylko po co? Tak prawdę mówiąc, to bezsens ma swój głęboki, naprawdę wielki sens – on umożliwia Sile Wyższej pokierowanie naszym własnym życiem w najwłaściwszą dla nas stronę.
            Z uniesionym czołem, dumni niczym pawie, kroczymy przez własne życie ze świadomością tego, że wiemy już wszystko, aż tu nagle, coś zaczyna się chwiać, tracimy grunt pod nogami, nagle zupełnie inaczej widząc cały, otaczający nas świat – tracimy własne siły i wszystko powoli traci swój własny sens... Dlaczego tak się dzieje? A dzieje się zawsze, jak nie robimy tego, co powinniśmy, jak zamiast żyć, udajemy życie, jak zamiast tryskać dziecięcą radością, unosimy się dumą i powagą – czy to jesteśmy prawdziwi My???
             No i wówczas życie biegnie nam z pomocą. A swoje własne sposoby na to zna (no my już też je znamy). Życie zawsze nam służy, zawsze wspiera nie tylko nas, ale i nasz własny rozwój i w momentach, w których tak naprawdę to tylko wydaje się nam, że żyjemy – życie zaczyna nas budzić naprawdę. Nigdy nie jest to dla nas łatwe.

Rzadko żyjemy naprawdę,
budząc się do prawdziwego życia w różnym wieku

              Czasami, patrząc wstecz na własne życie, zazwyczaj zauważamy, że zawsze wszystko układa się najlepiej, jak tylko może, a zwłaszcza po doświadczeniach, w których niejednokrotnie tracimy dosłownie sens wszystkiego. W chwilach bezsensu własnego istnienia, jesteśmy nie tylko najbardziej bezbronni, ale i odkładamy na bok własną wolę, w 100% pozwalając wszystkiemu toczyć się swoim własnym rytmem i wówczas – właśnie wówczas wszystko układa się naprawdę najlepiej (przede wszystkim dla nas).
 

Bezsens ma swój Wielki Sens


             Nikt nam nie każe doświadczać bezsensu w życiu, ale nasza natura czasami wydaje się do tego wręcz stworzona. Dumnie i prężnie krocząc ścieżką własnego istnienia – już o krok do zagubienia, zabłądzenia, pogubienia się we wszystkim i nagle...
              Nie jest łatwe pokorne życie, nie jest łatwe takie życie, w którym nie zawsze przyznajemy tylko sobie właśnie rację, a mamy odwagę i stać nas na to, aby czasami i samego życia posłuchać.

Życie zawsze chce dla nas jak najlepiej i życie zawsze wie,
co właśnie dla nas jest naprawdę Najlepsze!
no, ale my i tak wiemy i robimy swoje...

               My, nie umniejszając naszej własnej inteligencji, zawsze wiemy najlepiej. Chyba, że już spokornieliśmy nieco... My po prostu nie dostrzegamy pewnych rzeczy, pewnych kwestii w otaczającej nas rzeczywistości, stąd możemy czasami błądzić, ale wcale nie musimy – zawsze możemy posłuchać samego życia.

Wielcy Ci, którzy to naprawdę potrafią –
którzy potrafią słuchać cichego szeptu i podpowiedzi życia

             Zastanawiając się głębiej nad samym bezsensem, sami możemy dojść do wniosku, że ma on naprawdę głęboki dla nas Sens. Bezsens zawsze czemuś służy, a przeważnie czemuś dla nas naprawdę Wielkiemu. Ale to już chyba dostrzegamy.
           No pewnie, że nie sposób żyć tą świadomością, bo wówczas pojawiający się bezsens nie miałby żadnego sensu. Każde takie doświadczenie bezsensownej dla nas sytuacji, musi nas prawdziwie dotykać, na tyle mocno, abyśmy potrafili odpuścić i tym samym pozwolili działać samemu życiu.

Dopóki oddychasz, nic nie jest bez sensu...
a wręcz przeciwnie...

          Bezsens jest tylko dla nas momentem naprowadzania nas na właściwy dla nas kierunek. No przecież zazwyczaj po każdym takim bezsensie, następuje sens – no chyba, że go jeszcze nie dostrzegasz.
            Sens, jakikolwiek, zawsze pojawia się dla nas w momencie, w którym potrafimy go zrozumieć, inaczej po co miałby w ogóle być? Czemu wówczas miałby służyć – sens zawsze służy zrozumieniu, głębokiemu, prawdziwemu zrozumieniu – to przecież sens.



Nie trzeba obawiać się żyć, nie trzeba obawiać się doświadczać życia, nie trzeba obawiać się błądzenia w życiu i popełniania w nim błędów –
w końcu i tak, czy inaczej powrócimy na własną drogę



Katarzyna Hodorowicz3  
 

Pozwolić odejść temu, co już było


          Jakby to było, gdyby nie było tego, co było, a co tak bardzo boli... Jakby to było... gdyby można było zacząć wszystko od nowa... no raczej to mało prawdopodobne – ale jakby to było, gdyby można było jeszcze raz, teraz, na nowo zaplanować całe swoje życie? Było by wówczas coś, czego nie zrobiłbyś? Byłoby coś, co właśnie byś zrobił? Byłaby droga, na którą byś nie wszedł? Byłby kierunek, w którym właśnie byś poszedł? Jakby to wówczas było? I do czego by to teraz doprowadziło?
           A może wszystko w Twoim życiu jest ok, byłoby dokładnie tak jak teraz – jeżeli tak jest, moje gratulacje – nie zaprzepaściłeś ani siebie, ani własnych szans na jak najpełniejsze wyrażanie siebie – rób tak dalej! Ale, jeżeli byłoby zupełnie inaczej... być może gdzieś po drodze zagubiłeś siebie, postąpiłeś niezgodnie z sobą, z tym, co Ty tak naprawdę chciałeś... Jakby tak można było zmienić to, co już było, jakby tak można było jeszcze raz dokonać pewnych wyborów? Ale tak się nie da. Tak się już po prostu nie da. To jest raczej niemożliwe – ale to nic... to nieważne, naprawdę.
           Jest jak jest, masz jak masz, jesteś tym, kim jesteś – ale czy sobą? To jest naprawdę ważne, a nawet chyba najistotniejsze. Nie ważne są już minione doświadczenia, nie ważne jest wszystko, czego doświadczyłeś, a co być może czasem tak bardzo bolało, to nieważne, bo to już było, minęło... ale... być może pamięć o tym wciąż gdzieś w Tobie pozostaje.
 
Jeżeli tak jest, nie dość, że wciąż żyjesz przeszłością, to być może w dodatku Ciebie tak naprawdę nie ma, być może nie masz kontaktu z samym sobą, być może w ogóle nie pamiętasz już nawet Kim jesteś naprawdę...

           Wyobraź sobie, że nagle zapominasz o wszystkim, co było w przeciągu ostatnich 5, 10, 20, a może nawet 30 lat, kompletnie o tym zapominasz, tego już nie ma w Twojej pamięci. I kim wówczas jesteś? Co czujesz? Jak się zachowujesz? Jak wolny jesteś? I jak bardzo możesz pozwalać sobie na to, aby być sobą? Jeżeli tego właśnie doświadczyłeś: a tak może być, to właśnie wróciłeś do siebie, ponownie nawiązałeś kontakt z czymś najważniejszym w Twoim życiu – z sobą samym...
           Jedyne, co może sprawić, abyśmy zaczęli żyć tak, jak naprawdę chcemy – to dać sobie przyzwolenie na to, aby cała nasza przeszłość, wraz z wszystkimi, nierzadko naprawdę ciężkimi dla nas doświadczeniami, odeszła raz na zawsze, definitywnie i wiesz, nikt nam nie może zabronić tak uczynić.
           Być może nie jesteśmy już tak swobodni jak kiedyś, może trochę ociężali, być może nie jesteśmy już tak bardzo spontaniczni jak kiedyś – trochę utemperowani samym życiem – ale... na nowo możemy to wszystko odzyskać, nie musimy już dłużej czuć na sobie tak wielkiego ciężaru – bagażu przeszłości. No bo kto tak naprawdę każe go nam dłużej dźwigać? Kto nam w ogóle kazał ten plecak założyć na własne ramię? Kto w ogóle wpadł na ten pomysł? ...
 
Skoro tak naprawdę sami podjęliśmy tę decyzję –
to również sami możemy ściągnąć to wszystko z siebie, teraz...

         Choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo się starali, nie jesteśmy w stanie uczynić własnego życia szczęśliwym, spełnionym, prawdziwie naszym do momentu, w którym wciąż będziemy nosić na własnych barkach coraz większe ciężary – w końcu musimy poczuć się zmęczeni...
        Chcesz zacząć iść własną drogą? Możesz, ale... wolny – zostawiając już raz na zawsze za sobą wszystko to, co było – bo to było, minęło bezpowrotnie. Tylko wówczas możesz odczuć siebie na nowo – wolny od ciążącej Cię przeszłości. Tylko wówczas możesz dostrzec piękno dnia codziennego, tylko wówczas ktoś z boku może wzbudzić w Tobie prawdziwą radość – tylko jak sobie na to pozwolisz, jak już zaakceptujesz to, co było (godząc się z tym), bo to już było i tylko wówczas możesz nie tylko pożegnać się z tym wszystkim, ale co najważniejsze – możesz dosłownie zacząć na nowo żyć!
         Nieważne ile masz lat (nieważne, czy 10, czy 100). Nieważne jak wyglądasz. Nieważne ilu masz przyjaciół, czy w ogóle ich masz – to Ty masz być Najwierniejszym przyjacielem dla siebie samego. Nieważne jak bardzo być może czujesz się już zmęczony całym swym dotychczasowym życiem. Nieważne, że być może czasami czujesz się naprawdę źle.... Jeżeli tylko będziesz tego chcieć, jeżeli sobie tylko na to pozwolisz – możesz inaczej, już teraz możesz inaczej i nieważne czy teraz w to wierzysz, czy nie...
         Nie musisz czekać na lepsze czasy – bo one są zawsze takimi, jakimi Ty je postrzegasz. Tylko pozostając pogodzeni sami z sobą, mamy szansę na lepsze życie, mamy szansę zacząć inaczej – mamy szansę zacząć na nowo żyć – ale już zawsze po swojemu...

 
Możesz tak, jak Ty tego chcesz – zawsze tak mogłeś,
tylko...  już sam wiesz co...

 
Katarzyna Hodorowicz3

 

Co by tu w życiu robić?

 
           Czasami pojawia się taki moment w życiu, w którym mamy wrażenie, że wszystko jakoś tak poplątało się, pozakręcało i tak naprawdę nie wiemy, co mamy dalej robić, co z sobą zrobić, w którą stronę pójść, aby wszystko było ok. Nic nam się już nie chce i wszystko powoli traci swój własny sens. Wszystko jest nie tak.
           To zupełnie normalne, nie trudno tak czuć w momencie, jak żyjemy wbrew sobie, zbyt bardzo dla innych, zbyt bardzo spełniając oczekiwania otoczenia – a gdzie My w tym wszystkim jesteśmy, pogubiliśmy się, zaplątaliśmy się we własnym życiu, poplątaliśmy swój własny los z drogami innych ludzi. Czasami, na krótki moment wskoczymy na własną drogę, ale tak bardzo byliśmy blisko innych, że gdzieś po drodze zagubiliśmy już własną samowładność i samostanowienie o sobie, stąd też natychmiast opuszczamy własną drogę, bo tak po prostu nie potrafimy się na niej samodzielnie odnaleźć.
          Nie byliśmy sobą, a jak tak to sporadycznie, nie żyliśmy w zgodzie z sobą, bo tak do końca nie wiemy, kim tak naprawdę jesteśmy, no i w ogóle to mało wiemy i o sobie i własnym życiu, stąd to całe poplątanie, zamieszanie, pogubienie i zawirowanie w głowie. Nasza droga jest drogą innych, nasze kroki nie są naszymi, a powielaniem kroków innych, nasze oczekiwania wobec życia nie są naszymi, a oczekiwaniami bliskich nam osób, które nieustannie staramy się spełniać i realizować. To co się dziwić, że nadchodzi moment, w którym nic już ani o sobie, ani o własnym życiu nie wiemy?

Gdzie My jesteśmy w tym wszystkim?

            To nieważne jak jest teraz, to nieważne, że już nic nie wiemy, to nie ważne, że zapomnieliśmy kim tak naprawdę jesteśmy i o co nam w życiu chodzi. To wszystko już w ogóle nie jest ważne, jeżeli tak naprawdę chcemy odzyskać siebie. Ważne jest natomiast to, że chcemy wreszcie BYĆ! Teraz może Ci się to wydawać tak bardzo trudne do osiągnięcia, że wręcz niemożliwe. Zauważ – wydawać, bo tak Ci się tylko wydaje, a prawda jest inna. Po tak długim czasie nie bycia sobą, nie robienia tego, czego my chcemy i najgorsze – chcąc nie chcąc spełniania oczekiwań innych (czy to świadomie, czy też zupełnie nieświadomie) – bycie sobą jest zdecydowanie łatwiejsze!
              Bycie sobą jest łatwiejsze od całego tego wysiłku wkładanego we wszystkie te maski nakładane na własną twarz. Bycie sobą jest łatwiejsze od całego tego wysiłku wkładanego w usilne starania być tym, kim inni mówią, że powinniśmy być – ale to męczące i niszczące naszą własną energię. Bycie sobą jest łatwiejsze od usilnych dążeń wchodzenia na drogi innych ludzi, rozpychania się na nich łokciami, bo ciasno, nie dostrzegania tam żadnych perspektyw – bo to nie nasze drogi i zakładania ciemnych okularów, bo i tak niczego nie widać więc lepiej nawet nie patrzeć.

PRZEBUDZENIE SIEBIE


              Aby wyjść na prostą dla siebie drogę, tak naprawdę trzeba zrobić jedno: przebudzić siebie. To następuje zazwyczaj w momentach, w których wszystko, co nas otacza, staje się wręcz nie do wytrzymania i zaczynamy zastanawiać się nad tym, co my tu tak właściwie robimy? I odpowiadając sobie na to pytanie, mamy wówczas dwie drogi przed sobą:

1 – albo doświadczamy faktycznego przebudzenia, po czym nabywamy pełnej świadomości i siebie samego, a tym samym i własnej drogi, na którą łatwo wówczas możemy już wejść,
2 – albo – wpadamy w jeszcze większego doła, poplątanie, zrezygnowanie, zniechęcenie i potrzebujemy pomocy, aby móc się z tego wszystkiego wydostać, ale musimy tego chcieć tak samo jak musimy chcieć zauważyć i przyjąć ową pomoc, jak tylko się pojawi.

          Załóżmy, że nagle, po uczuciu dość silnego dyskomfortu wewnętrznego, doświadczamy swego rodzaju przebudzenia, przebłysku własnej świadomości, którego już nic nie jest w stanie zatrzymać. Wówczas zaczyna się dziać, wiele dziać – przede wszystkim zaczynamy coraz lepiej rozumieć siebie, zaczynamy wyraźniej wiedzieć o co nam chodzi i po co tak naprawdę tu jesteśmy i zaczynamy jasno dostrzegać drogi powrotu na własną drogę. Wówczas wystarczy już tylko postawić ten pierwszy krok – samodzielny krok, zgodny z nami samymi.
           Jeżeli choć raz w życiu wkroczymy na własną ścieżkę, to nie wiadomo ile razy jeszcze pobłądzimy, już zdecydowanie łatwiej jest nam z powrotem na nią wejść – bo wiemy gdzie ona jest i wiemy jak na niej jest – jak u siebie. U siebie zawsze najlepiej.
           Na własnej drodze nie ma miejsca na jakiekolwiek niejasności, bo to nasza droga, tworzona przez nas samych i skoro nią właśnie idziemy – jesteśmy sobą, a całe oparcie dla nas wypływa z nas samych, zatem i w każdej chwili możemy z niego skorzystać. Jest nam dobrze. Na własnej drodze jest nie tyle dobrze, co Wspaniale. Na własnej drodze mamy wszystko, czego potrzebujemy, mamy dostęp do wszystkiego, co w danym momencie jest dla nas szczególnie ważne i przydatne.
           Na własnej drodze nie ma śmieci i rzeczy nieważnych. Na własnej drodze mamy pełną świadomość wszystkiego, co na niej spotykamy. Nie ma na niej lęków, strachów i niepewności. Wszystko na niej czemuś służy, a My dobrze wiemy czemu.
             Choćby nasze życie było nie wiadomo jak poplątane, choćbyśmy sami byli nie wiadomo jak poplątani – w każdej chili możemy odzyskać własną świadomość, ale – musimy naprawdę tego chcieć.

Własne miejsce kluczem do prawdziwego spełnienia

          Do tej pory żyliśmy różnie, czasami tak, jak chcieliśmy, innym razem tak jak należało i tak jak nam mówiono, że właśnie należy. Tylko, że tylko My wiemy jak należy. Nikt nie wie, co właśnie dla nas samych jest najlepsze. Nikt nie wie, co nam samym da prawdziwe spełnienie. Nikt nie wie, czego chcemy MY! Na własnej drodze nie ma miejsca na zastój, a jest tu ciągły, nieustanny rozwój. Własna energia nieustannie odnawia się dążąc do nieustannych zmian, wznoszących nas na coraz wyższy poziom własnej świadomości.
            Na własnej drodze są co prawda chwile wytchnienia, ale nie przymusowe przyhamowania, które mają na celu jedno – ponowne wprowadzenie nas na własną ścieżkę. Są na naszych drogach momenty, w których sami chcemy się zatrzymać, co nieco przemyśleć, odpocząć, ale w tych właśnie momentach nie ma uczucia dyskomfortu, a błogi spokój, umożliwiający nam docenianie samego istnienia.
           Na własnej drodze mamy wrażenie tego, że wszystko jest na swoim miejscu, takim, na jakim powinno być. W przeciwnym razie – to nie nasza droga. Nie chodzi w tym o to, aby inni widzieli naszą drogę wspaniałą, ale o to, abyśmy to my czuli się na niej Wspaniale, a przede wszystkim o to, abyśmy czuli się Wspaniale z sobą.

PROCES ZAPRZEPASZCZANIA I ZNIEWALANIA SIEBIE

            Zapominanie o tym, kim naprawdę jesteśmy i tego w jakim celu zjawiliśmy się na tym świecie, ma swoje źródło jeszcze w samym dzieciństwie. Istniejemy w określonym systemie społecznym, rządzącym się pewnymi regułami – to zasady panujące w określonej grupie. Nikt nie mówi że to jest właśnie złe, ale... Wzrastając we własnej rodzinie, jasno i wyraźnie widzimy co i jak można, a czego nie można, co dorośli skutecznie starają się od nas egzekwować – to tzw proces wychowawczy i dobrze, ale...
          Każdy z nas jest inny, jest niepowtarzalną indywidualnością, zatem chcąc upodabniać się do kogokolwiek lub chociażby naśladując określone zachowania, niszczymy i zaprzepaszczamy tym samym własną indywidualność i niepowtarzalność, w pewnym sensie upodabniając się do określonej grupy (rodzina, szkoła, itp.). Przyjęło się mówić: ”syn podobny do ojca, matki”, „córka wypisz wymaluj matka, ojciec”, no ok, ale podobny, w czym, taka sama w czym? Skąd się to wzięło, przecież tak naprawdę jesteśmy różni.
         No oczywiście możemy nauczyć się określonych wzorców zachowań i wyrażania siebie, tym samym upodabniając się do określonej osoby. I już nas nie ma... I już nie ma kroczenia własną drogą, tylko pojawia się wskakiwanie na drogi innych... I już nie ma samorealizacji, a ewentualnie realizacja ambicji innych osób...
            A Ty jak postępujesz w stosunku do własnych dzieci? Zawsze pozwalasz im być tym, kim naprawdę są? Dając im tym samym najcenniejsze w życiu – możliwość bycia w pełni sobą i życia w zgodzie z sobą? Przecież teraz już wiesz, jak to bardzo ważne.
          Może być też tak, że nie zamierzamy nikogo naśladować, wykazując się w pewnym sensie buntem, wówczas nie dość, że nie ma nas, to w dodatku nie idziemy żadną z dróg, bo tak naprawdę nic nie wiemy, nie mamy ani nas, ani naśladowania kogokolwiek, zatem może pojawiać się ewentualnie pomieszanie z poplątaniem wewnętrznym – kompletnie nic już nie wiemy, nic nam nie wychodzi, nic nie potrafimy zrobić, bo nie wiemy jak się za to wszystko zabrać, bo My jesteśmy, co prawda – ale pod ogromną ilością buntu, niezadowolenia i przeciwstawiania się wszystkiemu wokół.
         A czasami jest i tak, że wzrastamy wśród niezwykle świadomych istot, które wręcz zmuszają i przymuszają nas do bycia w pełni sobą, a nawet wprowadzając zakaz do powielania czegokolwiek, szydząc z tego typu postaw – wówczas Jesteśmy zawsze Sobą i zawsze idziemy własną, niepowtarzalną drogą.
             Bez względu na to, jak to było i jest w Twoim przypadku, najważniejsze jest teraz to, co zamierzasz z tym wszystkim zrobić, jak dalej chcesz żyć i w jaki sposób wyrażać siebie – kim jesteś? Wiesz to, tego nie da się zapomnieć, bo to stanowi prawdziwego Ciebie. A w życiu ważna jest tylko Prawda. Wiesz kim jesteś i jak chcesz żyć i nawet jeżeli twierdzisz inaczej, to wciąż tylko okłamujesz siebie, wciąż trzymasz się jakiejś wyobrażonej wersji na swój własny temat, nijak mającej się z prawdą.
            Nie sposób wyprzeć się siebie i prawdy na swój własny temat. Nie sposób tak bez końca zdradzać siebie, bo to i tak prędzej czy później przybierze obraz w najlżejszym razie frustracji. Masz własną drogę i Twoim nie tylko wrodzonym prawem, ale przede wszystkim nadrzędnym obowiązkiem jest iść właśnie nią i na niej realizować siebie – cel, w jakim zjawiłeś się na tym świecie.
            Ale można i tak: żyć jak się chce i jak się podoba, biorąc przykład z kogokolwiek, naśladując i powielając zachowania, jakie nam się właśnie bardzo podobają – tak można, ale nie można przy tym i oczekiwać spełnienia, wynikającego z realizacji właśnie siebie – nie kopii innych.
               Możemy albo tak albo inaczej, możemy być sobą, albo kimś zupełnie innym, możemy zakładać na własne twarze nieograniczoną ilość masek i wyobrażeń na swój temat, ale później to i pretensje o to wszystko to powinniśmy mieć do kogoś? Też do kogoś innego?
            Możemy iść swoją własną drogą, możemy postawić na odwagę bycia sobą, bo i tak w efekcie końcowym twarzą w twarz stajemy właśnie z sobą, zatem, mamy wolny wybór i to, co zrobimy z dalszym naszym życiem zależy już tylko i wyłącznie od nas samych! Być może wydaje się to dziwne, ale najłatwiejszą dla nas z dróg, jaką możemy dla siebie wybrać i jaką podążać, to ta nasza własna. Tu nie ma problemów nierozwiązywalnych (no chyba, że musimy takie mieć), tu nie ma nieradzenia sobie z życiem (no chyba, że musimy przekonywać się o tym, jak życie może być tak ciężkie), tu nie ma niespełnienia, a jest pełna samorealizacja (no chyba, że my lubimy narzekać na swój własny los) – na własnej drodze jest wszystko, czego potrzebujemy, aby móc być w pełni szczęśliwym i spełnionym, no ale wcale tego nie musimy chcieć, zatem i zawsze możemy sobie nałożyć na twarz dowolnie wybraną maskę.
 

Własna Droga jest dla każdego, kto chce być sobą
i nie trzeba być nie wiadomo kim, aby ją odnaleźć – wystarczy BYĆ SOBĄ,
a ona sama się przed nami otwiera

 

Katarzyna Hodorowicz3
 

Poczucie Godności Osobistej

 
        Godność Osobista jest stanem, w którym całkiem po prostu czujemy się Godni i zgodnie z ową Godnością tworzymy własne życie i wyrażamy siebie. Czując się, a tym samym i będąc Godnymi, możemy tworzyć własne życie dokładnie takie, jakie chcemy i sięgać w nim po wszystko, czego tylko chcemy – możemy, bo całkiem po prostu czujemy się Godni i tym samym pozwalamy sobie na wszystko, czego tylko chcemy.
        Będąc Godni, możemy – możemy wszystko, co chcemy, a sięgając po to wszystko, czujemy się przy tym świetnie. Godność Osobista umożliwia nam życie według najwyższych dla nas standardów – nie ma tu miejsca na coś, na co nie możemy sobie pozwolić. Godność Osobista tworzy w naszym życiu wszystko, co umożliwia nam prawdziwie Godne życie. Godność Osobista umożliwia nam sięganie po Najlepsze.

Jeżeli jest coś, na co nie możesz sobie w życiu pozwolić, bo całkiem po prostu nie stać Cię na to, albo... no nie możesz, wówczas Twoja Godność Osobista jest jakaś taka stłamszona, albo gdzieś zupełnie zagubiona...
 
         Poczucie własnej Godności powinno być naszym naturalnym stanem. Mają ją dzieci, mają, zanim zostaną z niej okradzione, co nierzadko dzieje się w bardzo młodym wieku. Zapewne doświadczyłeś sytuacji, w której dziecko potrafi łatwo wyrażać, otwarcie mówić o wszystkim, czego chce, do czasu...

Czy My w ogóle potrafimy jeszcze powiedzieć, czego chcemy?
Jak to jest z tym naszym chceniem?
 
       Mając naturalne, zdrowe poczucie własnej Godności Osobistej, łatwo i pewnie potrafimy wyrażać wszystko, czego chcemy, potrzebujemy i pragniemy, a dzieje się to w sposób zupełnie dla nas naturalny, bez żadnego poczucia głupio mi, nie wypada, czy nie zasługuję itp... Godność Osobista umożliwia realizację własnych potrzeb (WSZYSTKICH). Godność Osobista nasyca nas poczuciem spełnienia.
          A jak jest z Twoją własną Godnością Osobistą? Masz wszystko, czego chcesz? Potrafisz sięgnąć po to czego chcesz? Zawsze masz wystarczające środki na wszystko, czego chcesz? A sięgając po to, czego chcesz czujesz się tak po prostu Wspaniale? Mając w sobie Godność, nie doświadczamy braku pieniędzy, nie doświadczamy ograniczeń przestrzennych, nie doświadczamy poczucia niemożności, a wszystko i wszyscy – całe życie natychmiast stara się realizować wszystkie nasze zachcianki.
         Wzrastamy w różnych warunkach życia i doświadczamy różnych poglądów dotyczących samego życia. Ogromna ilość ludzi i instytucji w naturalny sposób okrada nas z naturalnego poczucia Godności Osobistej, zazwyczaj zniekształcając ją, pokazując wręcz w ciemnej stronie ludzkiej osobowości.
 
Godność Osobista w życiu jakie pokazuje nam świat, zanika...
 
          Globalny system, w którym istniejemy, system kierujący danym Państwem, pokazuje nam jak być dobrym i prawym obywatelem, jak należy pracować i ile z siebie dawać, aby przyczyniać się do globalnego rozwoju danego Państwa i żyjącego w nim społeczeństwa. Powstało mnóstwo przedsiębiorstw, w których mogą znajdować zatrudnienie zwykli, przeciętni obywatele (właśnie przeciętni), własną pracą, zazwyczaj mrówczą, przyczyniając się do globalnego rozwoju danego systemu. Pracując dla systemu, wykonując swoją część mrówczej pracy, być może i mamy poczucie przynależności do danej grupy, a nawet i jakieś tam poczucie satysfakcji, że pracujemy. Pracujemy i zarabiamy, pracujemy i możemy kupić jedzenie, pracujemy i dzięki temu możemy utrzymać siebie i własną rodzinę, pracujemy i jakoś tak stać nas na podstawy od pierwszego do pierwszego. Jeżeli pracujemy i lubimy to, co robimy (nie nienawidzimy tego), jeżeli pracujemy i czujemy w tym radość (nie smutek i zniechęcenie), jeżeli pracujemy i oprócz tego mamy czas dla siebie i bliskich (a nie na nic kompletnie czasu i siły), jeżeli pracujemy i znajdujemy czas na właściwy wypoczynek (nie po pracy padamy na pysk i dopadają nas jeszcze obowiązki prywatne), jeżeli pracujemy i czujemy się spełnieni (a nie robimy coś, bo musimy), jeżeli pracujemy bo chcemy (a nie dla pieniędzy, czy nawet z przymusu samego przetrwania) – pracujmy, bo dzięki własnej pracy przede wszystkim realizujemy siebie i rozwijamy całe swoje życie, wraz z własną Godnością Osobistą – jest Wspaniale. Inaczej, może warto byłoby wreszcie zastanowić się nad tym wszystkim, nad nie tylko całym swoim życiem, ale przede wszystkim nad nami samymi – co się stało? Co my w ogóle robimy?
          Jest taka instytucja, która od samego z nią zetknięcia, niszczy w Nas naturalne poczucie Godności Osobistej, a nawet skłania nas do rozwijania w sobie silnej niegodności – jest nią kościół (no i głównie z tego też powodu nie zasługuje on na nazwanie go dużą literą). Słyszałeś zapewne: „Nie jestem godzien...” Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, co dzieje się z Twoją Godnością Osobistą, jeżeli mantrujesz sobie coś takiego? Ona zaczyna z czasem zupełnie zanikać... Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z tego, co tak naprawdę sobie robimy, bez żadnej świadomej selekcji, tak po prostu przyjmując określone treści.
           Najważniejsze jest to, aby zdać sobie przede wszystkim sprawę z tego, że nikt nas już dłużej nie musi zmuszać do tego, czy tamtego. Mamy wolną wolę, pamiętasz jeszcze? Już teraz sam możesz dokonywać własnych wyborów – nikt nie ma żadnego prawa Ci cokolwiek nakazywać.
 
Nieważne, w jakim stanie znajduje się poczucie naszej własnej Godności Osobistej,
ale szczególnie ważne jest to, co dalej zamierzamy z tym zrobić?
 
           Poczucie Godności Osobistej, jeżeli gdzieś tam po drodze zgasło, na nowo może rozkwitnąć w Tobie – może w 100%. Budzenie go w sobie jest swego rodzaju procesem, który dokonując się w Tobie, odmienia oblicze całego Twojego dotychczasowego życia. Zawsze najważniejszy jest ten pierwszy krok, krok w kierunku przebudzenia w sobie Godności Osobistej. Ten pierwszy krok wiąże się z tym, aby przede wszystkim zacząć na nowo zauważać siebie – siebie w sowim własnym świecie.
      Być może jest mnóstwo spraw w Twoim życiu, pochłaniających całą Twą uwagę, spraw, uniemożliwiających Ci zwrócenie uwagi również na siebie. Ale to Ty stanowisz podstawowy budulec własnego życia, zatem i Ty stanowisz punkt najważniejszy w całym Twoim świecie. Zatem chcąc cokolwiek zmienić we własnym świecie własną uwagę należy skupić na sobie. Nie tylko na tym kim jesteś teraz, ale przede wszystkim na tym, jak czujesz się w całym Twoim życiu.

Wiesz czym w ogóle jest Godność Osobista?
 
            O Godności mówi się wiele, o godności ludzkiej, którą niby należy szanować, ale tak prawdę mówiąc to z prawdziwą Godnością Osobistą nie ma ona zbyt wiele wspólnego. Godność Osobista stawia nas w naszych własnych oczach na pozycji pierwszej – zawsze i wszędzie i tak dziwnie się składa, że ta prawdziwa, zachowuje przy tym należyty szacunek wobec wszystkiego – a dlatego, że przede wszystkim również szanuje siebie, zatem i wszystko wokół.
         Godność Osobista jest stanem, w którym możesz, potrafisz i szanujesz siebie – szanujesz siebie i potrafisz dbać o siebie i o swój własny interes, nie krzywdząc przy tym nikogo. Szanujesz siebie i własne życie, chcesz żyć i rozwijać siebie, chcesz dla siebie jak najlepiej i potrafisz to realizować, bo chcesz tego dla siebie, a umożliwia Ci to Godność Osobista. To ona daje nam przyzwolenie na Godne Życie, to ona sprawia, że lubimy siebie, to ona przyczynia się naszym własnym sukcesom i ona buduje dla nas prawdziwie Godne Życie. Godne Życie to takie życie, w którym mamy się dobrze tak po prostu – globalnie, na wszystkich poziomach.
         W każdej chwili możesz przebudzić w sobie Godność Osobistą, nie musisz dłużej się martwić, nie musisz żyć dla kogoś innego, ale przede wszystkim chcieć istnieć dla siebie, nie musisz już dłużej srogim wzrokiem patrzeć na siebie, a uśmiechać się za każdym razem kiedy patrzysz sobie w oczy w lustrze. No i możesz pozwalać ludziom być dla Ciebie serdecznym, możesz pozwalać całemu życiu kochać siebie i wspierać wszelkie Twoje poczynania. Możesz to wszystko, bo tak naprawdę to wszystko zależy od Ciebie – To Ty zawsze wybierasz jak chcesz, pamiętaj o tym...
          Chcesz mieć i przejawiać własną Godność Osobistą – idź w tym kierunku, wybierając w życiu wszystko, co tylko wspiera jej własny rozwój, a odsuwając się od wszystkiego, co Cię z niej okrada – raz na zawsze powiedz sobie DOŚĆ!!!
 


Oczywiście nikt nas nie zmusi do tego, abyśmy czuli się prawdziwie Godni, ale jeżeli tylko tego chcemy dla siebie –
nic na świecie i „w niebie” nie jest nas w stanie przed tym zatrzymać –
NIC ani NIKT!

 

Katarzyna Hodorowicz3
 

Poczucie nieważności własnej osoby

  
           Obce jest Ci to uczucie? Jeżeli tak – moje gratulacje i wyrazy szacunku dla osób, wśród których rozwijała się Twoja własna osobowość.

Jeżeli jest inaczej... nie musi być tak zawsze, uwierz...
 
 
            Poczucie nieważności własnej osoby, takie swego rodzaju czucie się mało ważnym, mniej ważnym, albo totalnie nieważnym – potrafi przekreślić wiele w naszym własnym życiu. Ktoś, kto czuje się ważny – ważny sam dla siebie samego przede wszystkim, zajmuje zupełnie inne miejsce w otaczającym go świecie, zdecydowanie bardziej znaczące i ważne miejsce. Ktoś, kto czuje się Ważny, nigdy nie jest pomijany, a przynajmniej nigdy nie czuje się ani pomijany, ani spychany gdzieś na plan dalszy – zawsze jest po prostu Ważny.
        Poczucie własnej ważności stanowi fundament dla rozwoju zdrowego poczucia własnej wartości i pewności siebie – bez poczucia ważności własnej osoby, nie sposób prawdziwie wierzyć w siebie i być naturalnie pewnym siebie. Mało ważne jest to, jak inni nas traktują – mało ważne, bo tak naprawdę to my im na to pozwalamy, to my dajemy przyzwolenie innym na to, aby mieli do nas określone podejście – takie, a nie inne. Swoim własnym stosunkiem do siebie samego, wytyczamy stosunek, jaki inni obierają względem nas samych.
 

Świat zawsze spełnia nasze własne oczekiwania

 
           Każdy z nas czuje się z samym sobą w swój własny określony sposób – nauczyliśmy się tego w czasie, w którym rozwijała się nasza osobowość. Na nasz obecny stosunek do siebie samego miał wpływ nie tylko stosunek otaczających nas ludzi do nas samych, ale przede wszystkim nasze własne spostrzeżenia dotyczące stosunku naszych opiekunów do siebie samych – uważnie obserwowaliśmy jak inni traktują siebie samych, jakie mają podejście do siebie, do siebie nawzajem i czego oczekują od innych i na co pozwalają innym względem siebie. Dzieci zawsze wzorują się na najbliższym otoczeniu i owe wzorce właśnie w znacznym stopniu wpływają na poziom naszego własnego życia w przyszłości – chyba, że już mamy własną świadomość, stając się tym samym wolnymi od wszelkich wzorców – jednak to jeszcze rzadkość...
        Nasz własny stosunek do siebie samego, w efekcie końcowym wskazuje na poziom życia, jakiego doświadczamy. Jeżeli potrafimy być dla siebie samych ważni, automatycznie potrafimy szanować siebie samego i życie odpłaca nam tym samym, a jeżeli jest inaczej...
         Powielając wzorce podejścia do siebie samych przez innych ludzi, tak naprawdę nie znamy siebie, nie wiemy, o co nam w życiu naprawdę chodzi, jakie są nasze prawdziwe potrzeby i oczekiwania wobec życia – nie pozwalamy sobie na to, bo nasza uwaga skupiona jest na powielaniu owych wzorców – a gdzie my jesteśmy w tym wszystkim? Nie znamy siebie... Nie pozostajemy wierni sobie, bo to nie możliwe, skoro nie znamy siebie i tak naprawdę nie wiemy o co nam właśnie w życiu chodzi...
           Nawet jeżeli tak właśnie jest w tym momencie, to już nie jest najważniejsze, ale szczególnie istotne jest to, co dalej zamierzamy z tym zrobić. Do czego może doprowadzić nas życie niezgodne z naszą własną prawdą? Czy możemy wówczas oczekiwać jakiegokolwiek spełnienia?
         Jaki ma sens nieustanne oddalanie się od siebie samego, jaki ma sens kierowanie się czymś, co tak naprawdę dla nas nie stanowi żadnej wartości... Co tak naprawdę dla nas jest ważne? Może w końcu warto zwrócić na to uwagę... bez względu na to, w jakim miejscu znajdujemy się w chwili obecnej.

Poczucie własnej Ważności nadajemy my sami – nikt inny!
Nadajemy je, albo zdejmujemy z siebie...
 

        Czasami może się wydawać, że ważnym może być ten, który pełni szczególnie Ważną funkcję w społeczeństwie, ukończył nie wiadomo jakie studia, ma za sobą Wielkie osiągnięcia itp. Myślisz, że to prawda?
          Myślisz, że poczucie własnej ważności uzależnione jest od naszych własnych dokonań i osiągnięć w świecie? Myślisz, że aby czuć się prawdziwie ważnym, najpierw trzeba czegoś wielkiego dokonać w życiu? A może najpierw trzeba czuć się ważnym, aby w ogóle móc dokonywać czegokolwiek?
           Oczywiście, że będąc świadomi siebie, będąc świadomi własnej ważności i szanujący to uczucie w sobie, zdecydowanie łatwiej jest nam dokonywać naprawdę znaczących dla nas rzeczy, ale...
 
Chcąc cokolwiek znaczącego dla nas osiągnąć we własnym życiu, najpierw musimy czuć się ważni – ważni w swoich własnych oczach, ważni dla nas samych i ważni tak po prostu, a nie ze względu na to, czy na tamto...
 
         Jak myślisz, skąd bierze się poczucie własnej ważności? Jeżeli uważasz, że uzależnione jest tylko i wyłącznie od własnej opinii na swój własny temat (jestem ważny, bo tak uważam i tak się czuję – jestem dla siebie Ważny), to masz 100% rację. Możemy, albo czuć się ważnymi tak po prostu, albo nieważnymi – to nasz własny wybór. Zapewne wiesz, jakiego życia można oczekiwać czując się ważnym. Zapewne wiesz, czego można doświadczać w życiu czując się nieważnym...
          Ktoś nieważny, mało ważny jest najogólniej ujmując – bez znaczenia. Być może chcemy dla siebie dobrze, co jest zupełnie naturalną sprawą, ale aby móc tak mieć, musimy sobie na to pozwolić. Pozostając nieważnymi, nie sposób spełniać własnych potrzeb i oczekiwań względem życia. Nie sposób wieść Godnego życia, pozostając mało ważnymi we własnych oczach przede wszystkim. Co życie może zaoferować mało ważnej osobie, nic nie znaczącej osobie, jak myślisz?
            Tak naprawdę nikt oprócz nas samych nie ma kompletnie żadnego wpływu na poczucie naszej własnej Ważności. Może wydawać się to mało prawdziwe, ale tak naprawdę jest. Masz wolna wolę, która ma pierwszeństwo przed jakimkolwiek wpływem na Ciebie z zewnątrz – sami decydujemy na co przyzwalamy, na to co wybieramy, czego chcemy i jak tak naprawdę traktujemy – siebie samych, a to stanowi fundament całego naszego życia. No i nawet jeżeli uważasz, że jest inaczej, że nie możesz itp., to i tak wyrażasz własną wolę – w ten właśnie sposób, decydując się właśnie na to – na niemoc... zdecydowanie ubezwłasnowolniając siebie.
 
Jak czuć się WAŻNYM?
 
 
           Do tego nie potrzeba praktycznie nic, oprócz – naszych własnych wyobrażeń na swój temat. Albo czujemy się ważni i uznajemy siebie za takich w swoich własnych oczach, albo... jest zupełnie inaczej. Nasze własne wyobrażenia na temat siebie samego nadają ogólny stosunek, jaki przybieramy względem siebie i wskazują wytyczne sposobom traktowania nas przez wszystkich i wszystko w naszym własnym życiu.
             To My decydujemy o tym, czego doświadczamy we własnym życiu, co ma swoją przyczynę w tym jak tak naprawdę traktujemy siebie samych. Mając tego świadomość, nasze życie staje się świadomym życiem, w którym staje się możliwe dokonywanie w nim świadomych wyborów, których skutki nie są już w stanie nas zaskoczyć – wiemy na co się decydujemy, wiemy po co to robimy i z wielką radością oczekujemy tego efektów we własnym życiu – stajemy się prawdziwie spełnieni. Tak naprawdę MOŻNA!
            Jakie mamy w ogóle podstawy do tego, aby nie czuć się ważnymi? Jakie, skoro to My sami wybieramy: jesteśmy ważni, albo uważamy inaczej. No oczywiście zawsze towarzysząca nam wolna wola umożliwia nam doświadczanie tego, co tylko chcemy, zatem zamiast poczucia własnej ważności i rozwijanej na jego bazie Godności Osobistej, zawsze możemy zdecydować się na doświadczanie czegoś zupełnie innego – możemy to. Jeżeli chcemy tu cierpieć, męczyć się, doświadczać różnego rodzaju upokorzeń, a czasami i nienawiści do siebie samego – mamy do tego pełne prawo i kompletnie nikt nie jest w stanie nam tego zabronić. Tak samo, jak możemy męczyć się tyle ile tylko chcemy, tak samo możemy być kompletnie Szczęśliwi i Spełnieni i nikt (oprócz nas samych) nie jest nam w stanie tego zabronić – bo... mamy Wolną Wolę...
             Zatem, chcąc być Ważnymi w swoich własnych oczach, nie pozostaje nam nic innego, jak się za takich uważać, tak po prostu. Możemy czuć się ważni, bo mamy wolny wybór i możemy to właśnie wybrać, a decydując się na to, nie trzeba będzie długo czekać, aby cały świat nam to potwierdzał. Będziemy Ważni, tak po prostu. No i będziemy ważni tylko dlatego, że sami tak o sobie myślimy i sami się na to decydujemy – no i wdzięczni za to możemy pozostawać jedynie sobie samym. Zrobiliśmy to sami i zrobiliśmy to dla siebie. A tak zrobiliśmy, bo chyba... w końcu, polubiliśmy siebie...
            Będąc ważnymi, wszystkie nasze potrzeby również stają się dla nas ważne, no bo skoro my jesteśmy ważni, to nasze potrzeby również, skoro są właśnie nasze. Ważne staje się również nasze życie i wszystko, czego w nim doświadczamy – wszystkie doświadczenia jakie powołujemy do życia, tak, powołujemy, bo wiemy już, że to my sami wybieramy wszystko, co spotykamy na własnej drodze. Nasze życie staje się dla nas coraz bardziej Świadomym Życiem.
 
Możemy być Ważni, nasze życie również może być Ważne, a wszystko, czego w nim dokonujemy,
coraz bardziej Znaczące  
 
             Zjawiłeś się tu w ściśle określonym celu i Twoje istnienie jest znaczące na tyle, że sam możesz sobie nawet nie do końca zdawać z tego sprawę. Doceń to. Doceń to, że tu jesteś i robisz właśnie to, co robisz, no i pamiętaj, że zawsze możesz inaczej, zawsze, w każdym momencie możesz inaczej.
           W chwili spokoju, możesz spojrzeć na własne życie i zupełnie obiektywnie zobaczyć, swój własny, znaczący ślad – Twoje istnienie jest niezwykle Ważne. Całe Twoje istnienie ma swój własny cel, cel, który usilnie starasz się realizować każdego swego dnia. Jesteś naprawdę Ważną istotą i zacznij to bardziej zauważać i doceniać, tak po prostu.
             Jeżeli zaczniesz zauważać, a z czasem i doceniać swoją własną Ważność, tak naprawdę niewiele się zmieni oprócz tego, że zaczniesz zupełnie inaczej czuć się sam na sam z sobą, z własną osobą, cały otaczający Cię świat zacznie nieco inaczej patrzeć na Twoją osobę, zsyłając Ci doświadczenia potwierdzające Twoją własną ważność, a naturalna radość na stałe rozgości się w Twoim własnym sercu. Tyle się może zmienić, a poczucie spełnienia, które być może nie zawsze Ci towarzyszyło, stanie się nierozłączną częścią Twojego istnienia. Poczucie Ważności własnej osoby dla niektórych jest niezwykle odległym stanem od chwili obecnej, jednak nie każdy do końca zdaje sobie sprawę z tego, że można je odzyskać dosłownie w każdej chwili, co zależy już tylko i wyłącznie od niego samego.
 
 


Oby poczucie własnej Ważności na stałe zagościło
w naszych własnych wnętrzach i w wyobrażeniach o nas samych
 

 

Katarzyna Hodorowicz3
 

Jak odmienić swój własny los...

 
          Nasze życie toczy się swoim własnym rytmem, ale czy dokładnie tym, nadanym przez nas samych? Jest jak jest, jesteś tym, kim jesteś, masz, jak masz i co Ty na to wszystko?

Wspaniale jak odpowiadasz: jest ok!

          Wówczas w zasadzie całe Twoje życie biegnie torem, jaki Ty mu nadajesz i zapewne nawet odczuwasz zadowolenie, nie tylko z własnego życia, ale przede wszystkim z siebie. A jeżeli jest inaczej... Ty wiesz jak (a może być naprawdę różnie) i nikt oprócz Ciebie tego nie wie – jedynie Ty znasz prawdę i na temat własnego życia i siebie w tym wszystkim. Czasami możesz odczuwać pewne niezadowolenie z określonych kwestii we własnym życiu, no i niejeden pomyśli, że to zupełnie normalne, ale czy na pewno? To skąd to niezadowolenie i czy ono przypadkiem czemuś Ważnemu nie służy?
          Ilu z nas jest nie tylko mało zadowolonych z otaczającego świata, ale i głęboko przekonanych, że jest jak jest i nic nie da się zmienić i najlepiej cieszyć się z tego, co się ma, bo tak do końca to nie „wkurza”, da się jako tako wytrzymać, bo np. inni mają gorzej, itp.

Czego tak naprawdę oczekujemy od życia?

           Czy my w ogóle potrafimy czegoś oczekiwać? Życie jest jakie jest i my mamy tak, jak mamy i co, to wszystko? Czy my w ogóle kiedykolwiek potrafiliśmy dopuścić do siebie myśl, że nasze życie może być tym naszym wyśnionym, tym wymarzonym, tym, jakiego My właśnie chcemy?
          Czasami tak jest, że wchodząc w "dorosłe" życie, nawet chcąc poukładać je po swojemu, z czasem dochodzimy do wniosku, że nie do końca się da. Żyjemy najlepiej jak potrafimy, działamy najlepiej jak potrafimy i podejmujemy (naszym zdaniem) najlepsze w danym momencie decyzje i wiesz co – to jest PRAWDA! Zawsze chcemy jak najlepiej, ale nie zawsze tak do końca to wychodzi...
          No i nierzadko z czasem rezygnujemy (z kreowania własnego życia po swojemu), pomijając nasze własne plany i zamierzenia, tak po prostu, godząc się na to, co niesie nam los i starając się za wszelką cenę jeszcze doceniać to, co jednak udało nam się osiągnąć. I dobrze, ale co z tą całą, zapomnianą już resztą? Co z tymi wszystkimi niespełnionymi oczekiwaniami wobec życia? Co z tymi naszymi marzeniami?
             Jasne, może być tak, że zakopaliśmy to wszystko gdzieś głęboko w sobie, bo tak jest lepiej, tak jest łatwiej, tak jest prościej, bo... no bo co, bo nie boli? Nie ma uczucia rozczarowania, a nawet i niespełnienia? No dlaczego tak właśnie często się dzieje?
 
Rezygnacja z własnych zamierzeń jest tak po prostu dla nas prostsza, ale czy tak do końca jest? Jaką cenę za to musimy płacić?
 
           Bez względu na to, w jakim momencie znajdujesz się we własnym życiu, czy Ty wierzysz w ogóle w to, że swój własny los można odmienić? Czy w ogóle wolno Ci tak myśleć?
           Żyjemy sobie, a czasami i wegetujemy sobie w określonym środowisku, wieczorami kładziemy się spać (jeżeli w ogóle potrafimy jeszcze zasnąć), po nocy nastaje kolejny dzień, wstajemy, żyjemy, działamy (no działamy, czy wegetujemy?), dzień za dniem mija, a my mamy coraz więcej lat i coraz bardziej zapominamy o tym, jak to nasze życie miało w ogóle wyglądać...
 
Jest jak jest i wszystko jest w porządku...
 
            Jest dobrze, ale tylko wówczas, jeżeli Tobie jest dobrze – jeżeli Tobie jest dobrze w tym wszystkim, co Cię otacza. A jest? No bo jak jest inaczej, to już chyba tak do końca nie jest dobrze...
            Jeżeli chcesz inaczej, czy Ty w ogóle wierzysz w możliwość odmiany swego losu? Jeżeli tak, to żyj jak chcesz i wszystko będzie ok, ale... jeżeli chcesz inaczej, a nie możesz, a może nawet nie dopuszczasz tej myśli do siebie – to coś już jest nie tak i nie sposób tego już dłużej pomijać.
 
Możesz to, co wcześniej zostało przez Ciebie uznane za niemożliwe
Możesz to, co inni powiedzieli Ci, że to niemożliwe
Możesz to, czego Ci ktokolwiek zakazał
Możesz Wszystko
Możesz, ale... to

Ty musisz sobie na to właśnie pozwolić!

 
           Możesz żyć dokładnie tak, jak Ty tego chcesz i możesz robić dokładnie to, co Ty chcesz, a jedyne, co jest do tego potrzebne, to przestać się bać, tak po prostu. Przestać się bać sięgnąć po to, co Ty chcesz i zacząć żyć tak, jak Ty chcesz.
         Nie trzeba się bać, a raczej z przerażeniem można nawet popatrzeć na dalsze swoje życie, jeżeli nadal będziemy się bać sięgnąć w nim po swoje – po to, co my chcemy. Tak, bo wówczas nasze życie nie będzie takie, jakiego chcemy i fakt, można się tego bać...
        Kompletnie nie ma się co bać niczego, co jest nasze w naszym własnym życiu, niczego, co sami stwarzamy własną wolą, zamiast tego, co inni nam podpowiadają, że należy, albo, że powinniśmy. Tak naprawdę to i należy i powinniśmy tylko i wyłącznie to, co sami chcemy – wszystko to, co chcemy właśnie My!
           W ogóle nie trzeba się bać, jak jesteśmy sobą we własnym życiu, bo co: siebie się bać? Siebie to można ewentualnie kochać... do czego i tak prędzej, czy później każdy dochodzi, to tylko kwestia czasu.

Odmiana własnego losu zawsze konieczna jest jedynie wtedy, kiedy nie jesteśmy sobą we własnym życiu, no i tym samym nie postępujemy zgodnie z tym, czego my chcemy:
no bo jak wówczas mamy być zadowoleni z własnego życia?
 
           Oczywiście, zawsze możemy pozostawać niezadowoleni, ale czy tego chcemy? Jeżeli chcemy odmiany własnego losu, to wystarczy, abyśmy odważyli się być sobą, zgodnie z sobą działać, żyć i podejmować decyzje takie, jakie My chcemy, a wszystko w naszym własnym życiu zacznie się odmieniać, własnym obliczem budząc w nas radość. Tak po prostu, po prostu, bo życie jest proste, tzn życie zgodne z sobą jest proste i przyjemne można by dodać, ale to już efekt uboczny uczucia zadowolenia.
         Życie czasami potrafi nam nieźle „dać w kość”, ale nie po to, aby komukolwiek dokopać, ale aby naprowadzić nas z powrotem na własną ścieżkę. Życie zawsze nam służy – życie służy życiu. Zatem warto żyć, nie wegetować, warto żyć, a żyć można jedynie przejawiając siebie, bo życie jest w nas samych i jak nie ma nas, nie ma życia – a jest bliżej nieokreślony twór, który może przybierać najróżniejsze formy, sami wiemy już jakie.

 
Odmiana własnego losu konieczna jest nam tylko w przypadku nie bycia sobą we własnym życiu i oby nikt z nas nie miał takich właśnie przypadków...

 

Katarzyna Hodorowicz3
Copyright ©2009 - 2017
Katarzyna Hodorowicz3
WEJŚĆ: 30446